_Blog mario1961
_Blog mario1961
Notki
Cytat @ 2009-04-02 02:35

Tego poranka kto zapuka do mych drzwi. Kiedy je otworzyem, ujrzaem zadban, adnie ubran par ludzi. Mczyzna odezwa si pierwszy:
- Cze! Ja jestem Jan, a to Maria.
Maria: - Cze! Przyszlimy by zaprosi ci, by pocaowa z nami dup Henryka.
Ja: - Przepraszam?! O czym wy mwicie? Kim jest Henryk, i dlaczego miabym chcie caowa jego dup?
Jan: - Jeli pocaujesz Henryka w dup, da ci on milion dolarw; a jeli nie, spierze ci na kwane jabko.
Ja: - Co? Czy to jakie wariackie rozruchy?
Jan: - Henryk jest miliarderem i filantropem. Henryk zbudowa to miasto. Henryk posiada je cae. On moe zrobi wszystko co zechce, i chce ci akurat da milion dolarw, ale nie moe pki nie pocaujesz go w dup.
Ja: - To zupenie bez sensu. Dlaczego...
Maria: - Kim jeste by podawa w wtpliwo dar Henryka? Nie chcesz miliona dolarw? Czy nie s one warte maego pocaunku w dup?
Ja: - No c, moe, jeli to prawda, ale...
Jan: - A wiec chod pocaowa z nami dup Henryka.
Ja: - Czy czsto j caujecie?
Maria: O tak, cay czas...
Ja: - I da wam ju ten milion dolarw?
Jan: - No c, nie, nie mona dosta pienidzy pki nie wyjedzie si z miasta.
Ja: - A wic czemu jeszcze z niego nie wyjechalicie?
Maria: - Nie moesz wyjecha pki Henryk ci nie pozwoli, bo inaczej on nie da ci pienidzy i stucze na kwane jabko.
Ja: - Czy znacie kogokolwiek kto pocaowa Henryka w dup, wyjecha z miasta i dosta milion dolarw?
Jan: - Moja matka caowaa Go w dup cae lata. Rok temu wyjechaa, i jestem pewien e dostaa pienidze.
Ja: - Nie rozmawiae z ni od tamtej pory?
Jan: - Oczywicie e nie, Henryk nie pozwala na to.
Ja: - Dlaczego wic sdzicie e ktokolwiek dostaje pienidze, skoro nigdy z nikim takim nie rozmawialicie?
Maria: - No c, dostajesz troszk przed wyjazdem. Moe bdzie to podwyka, moe wygrasz co na loterii, moe po prostu znajdziesz dwudziestaka na ulicy.
Ja: - A co to ma wsplnego z Henrykiem?
Jan: - Henryk ma pewne znajomoci.
Ja: - Przykro mi, ale pachnie mi to jakim monstrualnym oszustwem.
Jan: - Ale to przecie milion dolarw, czy moesz przepuci tak szans? Poza tym, pamitaj e jeli nie pocaujesz Henryka w dup, zbije ci on na kwane jabko.
Ja: - Moe jeli bym mg zobaczy Henryka, pogada z nim, uzyska wicej bezporednich informacji...
Maria: - Nikt nie widzia Henryka, nikt z nim jeszcze nie rozmawia.
Ja: - A wiec jak caujecie go w dup?
Jan: - Czasem posyamy po prostu causa, mylc o jego dupie. Czasem caujemy w dup Karola, i on przekazuje to dalej.
Ja: - Kim jest Karol?
Maria: - Naszym przyjacielem. To on nauczy nas wszystkiego o caowaniu dupy Henryka. Wszystko co musielimy zrobi, to po prostu zaprosi go do nas kilka razy na obiad.
Ja: - I tak po prostu uwierzylicie mu na sowo, kiedy powiedzia e jest Henryk, e Henryk chce bycie pocaowali go w dup, i e zostaniecie za to wynagrodzeni?
Jan: - O nie, Karol mia list ktry Henryk wysa mu wiele lat temu, w ktrym wszystko zostao wyjanione. Tutaj jest jest jego kopia, sam j zobacz.

Jan poda mi kserokopi rcznie zapisanej kartki, w ktrej nagwku stao: "Z notatnika Karola". Byo tam wypisanych jedenacie punktw.

1. Pocauj Henryka w dup, a dostaniesz milion dolarw gdy opucisz miasto.
2. Uywaj alkoholu z wstrzemiliwoci.
3. Bij na kwane jabko kadego kto jest inny od ciebie.
4. Zdrowo jadaj.
5. Henryk osobicie podyktowa ten list.
6. Ksiyc jest zrobiony z zielonego sera.
7. Wszystko co Henryk powiedzia jest prawd.
8. Myj rce po skorzystaniu z toalety.
9. Nie pij.
10. Jadaj swe parwki wycznie w bukach, bez adnych dodatkw.
11. Pocauj Henryka w dup, bo inaczej zbije ci on na kwane jabko.

Ja: - Ale to wyglda na pisane w notatniku Karola.
Maria: - Henryk akurat nie mia papieru.
Ja: - Mam wraenie e gdybymy sprawdzili, okazaoby si to pismem Karola.
Jan: - Oczywicie, ale to Henryk to podyktowa.
Ja: - Mwilicie przecie e nikt Henryka nie widzia?
Maria: - Teraz nie, ale wiele lat temu przemawia on do niektrych ludzi.
Ja: - Mwilicie e jest on filantropem. Co za filantrop bije ludzi na kwane jabko tylko za to e s inni?
Maria: - Tego chce Henryk, a ma on zawsze racj.
Ja: - Skd to wiecie?
Maria: - Punkt 7 mwi e 'Wszystko co Henryk powiedzia jest prawd'. To mi wystarczy!
Ja: - Moe wasz przyjaciel Henryk po prostu zmyli to wszystko?
Jan: - Nie ma mowy! Punkt 5 mwi 'Henryk osobicie podyktowa ten list'. Poza tym, punkt 2 mwi 'Uywaj alkoholu z wstrzemiliwoci', punkt 4 'Zdrowo jadaj', i punkt 8 'Myj rce po skorzystaniu z toalety'. Kady wie e te stwierdzenia s prawdziwe, a wic i reszta taka musi by.
Ja: - Ale punkt 9 stwierdza 'Nie pij', co nie pasuje zbytnio do punktu 2. Punkt 6 za mwi 'Ksiyc jest zrobiony z zielonego sera', a to jest totalna bzdura.
Jan: - Nie ma sprzecznoci miedzy 9 i 2; 9 po prostu ucila 2. A co do 6, to przecie nigdy nie bye na Ksiycu, a wic nie moesz wiedzie na pewno.
Ja: - Naukowcy udowodnili przecie e ksiyc jest zrobiony ze ska...
Maria: - Ale nie wiedz czy przybyy one z Ziemi, czy z gbi kosmosu, wic rwnie dobrze moe to by zielony ser.
Ja: - Naprawd nie jestem tu ekspertem, ale wydawao mi si e teoria i Ksiyc powsta z fragmentw Ziemi zostaa obalona. Poza tym, niewiedza skd skaa przybya nie czyni jej jeszcze zielonym serem.
Jan: - Aha! Wanie przyznae e naukowcy czsto si myl, lecz my wiemy e Henryk zawsze ma racj!
Ja: - My wiemy?
Maria: - Oczywicie e tak, Punkt 5 przecie tak mwi.
Ja: - Mwicie e Henryk zawsze ma racj poniewa tak mwi list, a list jest prawdziwy poniewa Henryk go podyktowa, poniewa tak mwi list. To okrna logika, w niczym nie rnica si od stwierdzenia: 'Henryk ma racj, poniewa powiedzia e ma racj'.
Jan: - Wreszcie zaczynasz rozumie! To takie radosne widzie kogo przybliajcego si do myli Henryka.
Ja: - Ale... ech, niewane. A co z parwkami?
Maria si zarumienia Jan mi za odpowiedzia: - Parwki, w bukach, bez dodatkw. To po Henrykowemu. Kady inny sposb jest zy.
Ja: - A co jeli nie mam buki?
Jan: - Nie ma buki, nie ma parwki. Parwka bez buki jest za!
Ja: - Bez przypraw? Bez musztardy?

Maria zamara poraona. Jan krzykn: - Jak ci nie wstyd uywa takich sw! Wszelkie dodatki s ze!
Ja: - A wic wielki stos kiszonej kapusty z kawaeczkami parwek jest nie do przyjcia?
Maria zatkaa sobie uszy palcami, mruczc: - Nie sysz tego, la la la, la la, la la la...
Jan: - To obrzydliwe. Tylko jaki potworny zboczeniec mgby to je...
Ja: - To dobre! Ja jem to bardzo czsto.

Maria omdlaa. Jan zdy j pochwyci i wysycza: - Jelibym wiedzia e jeste jednym z tych, nie marnowabym swego czasu. Kiedy Henryk zbije ci na kwane jabko, ja tam bd, liczc swe pienidze i gono si miejc. Na razie jednak pocauj Henryka w dup za ciebie, ty bezbukowy, parwkokrojcy poeraczu kapusty!

Mwic to, pocign Mari do ich czekajcego samochodu, i odjecha.

Komentuj [7]


e-blogi.pl by Łukasz "Ace" Bobiński
  e-blogi.pl  [Za blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]